Rodzicu, pomóż mi z językiem!

Dzisiejszy temat dedykujemy rodzicom. To Wy, moi drodzy jesteście kluczem do edukacji Waszych pociech, w tym również edukacji językowej! Nie zwalajcie wszystkiego na nieprzygotowanego nauczyciela, czy leniwe dziecko, bo wiele zależy od Was.

DOM PEŁEN JĘZYKÓW
Małe dzieci chcą być jak ich rodzice. Naśladują ich niemal we wszystkim. Stereotypowo patrząc można powiedzieć, że dziewczynki zakładają szpilki jak mama, a chłopcy debatują o samochodach jak tata. Ma to odniesienie również do języków. Jeśli rodzice oglądają filmy w oryginale, czytają książki w oryginale, czy zapraszają obcojęzycznych znajomych, zainteresowanie dziecka językiem obcym wzrasta. Przewija się on w jego codzienności i jeśli jest czymś istotnym dla rodzica, stanie się też istotne dla dziecka. Nie oznacza to, że w domu bez języków dziecko jest skazane na porażkę językową, ale może mieć wpływ na motywację w początkowym etapie nauczania.

NAUKA PRZED NAUKĄ
Gdy dziecko jest jeszcze małe (wiek przed-przedszkolny i przedszkolny) warto wprowadzać język obcy do dnia codziennego, np. w formie bajek po angielsku, niemiecku czy w jakimś innym języku. Dla małego dziecka nie ma znaczenia w jakim języku ogląda bajkę. Schemat postaci jest jasny, większość komunikatu przebiega kanałem wizualnym. Tak samo można robić z czytaniem książeczek, pod tym jednak warunkiem, że rodzic potrafi płynnie i bezbłędnie czytać w języku obcym. Wyjazd za granicę też jest świetnym motywatorem. Dziecko szybciej i chętniej zacznie komunikować się z rówieśnikami niż niejeden dorosły. Nie chodzi tutaj o naukę, o zapamiętywanie, ale o zachęcenie do komunikowania się w obcym języku.

KOREPETETOR JĘZYKOWY
Gdy nasza pociecha trafia już do szkoły, a wraz ze szkołą pojawią się oceny, klasówki, testy, rodzice bardzo często decydują się na korepetycje. Pierwsza „pała” z klasówki z angielskiego i rodzic już szuka w internecie korepetycje, najlepiej tanio! Już sama idea korepetycji oznacza porażkę dla dziecka: „Nie radzę sobie, więc ktoś mi musi pomagać”. Dodatkowo, często oznacza to naukę do klasówki, dla oceny a nie dla komunikacji i praktycznego używania języka. To błąd! Inną kwestią jest przygotowanie dydaktyczne i merytoryczne korepetytorów. Brak nadzoru metodyka, brak przygotowania do nauczania i okazuje się, że korepetycje to czas tracony. Trudno trafić na dobrego nauczyciela, który umie sam ustalić progresję, ma pomysł i podejście do dziecka.
Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest zapisanie dziecka na dodatkowy kurs językowy w renomowanej szkole, np. ze znakiem jakości PASE. Taką decyzję trzeba podjąć wcześniej, niekoniecznie pod wpływem złych ocen z klasówek. Jeśli nasza pociecha uczęszcza na dodatkowy kurs od początku roku, złe oceny po prostu nie powinny się pojawiać. Nauka w grupie to lepsza dynamika, zabawa, więcej komunikacji, scenek sytuacyjnych i praktycznego użycia języka. Nie jest to sytuacja porażki, a często sukcesu, lepiej więc wpływa na ogólne nastawienie do nauki języka.

BIEŻĄCA NAUKA
Jeśli dziecko nie ma słabych ocen, uczy się dobrze warto mimo wszystko wspierać je na bieżąco i pomagać w nauce. Nie chodzi tu o regularne odpytywanie, ale podpowiedź co można zrobić, żeby nauka była przyjemniejsza i efektywniejsza.
Pierwszą ważną informacją dla rodziców jest fakt, że nauka języka to nie tylko nauka. Uczymy się poprzez oglądanie filmów w oryginale, czytanie książek, czy nawet śledzenie postów na Facebooku w obcym języku. Zachęćmy do tych aktywności nasze pociechy (małe i duże). Możemy razem oglądać ciekawy serial detektywistyczny z nastolatkiem. Zamiast krzyczeć „Weź się do nauki” szukajmy videocastów na Youtubie na temat naszych wspólnych zainteresowań, oczywiście w języku obcym. Kupmy nastolatkowi komiks w języku obcym. Coś łatwego na początek, ale żeby mógł się wciągnąć w treść. Takie otaczanie się językiem obcym nie daje efektów od razu, ale po kilku miesiącach aktywnych działań widać, jak dziecko łatwiej się komunikuje, więcej rozumie, a dodatkowo jego nastawienie do języka obcego jest dużo lepsze.
Druga grupa działań to już faktyczna nauka.
Do nauki słownictwa można podsunąć dziecku program Quizlet (www.quizlet.com). Sprawdza się on już od 8-mio latków do licealistów. Jest to program, w którym każdy sam może budować swoje bazy słówek a potem ćwiczyć je w formie różnych zabaw i gier.
Inną formą nauki słówek jest storytelleing. Dziecko układa historię z nowych słówek i opowiada ją rodzicom. Historia może być śmieszna czy absurdalna, ważne, aby nowe słówka pojawiały się w niej w kontekście. Dzięki temu szybciej przechodzą do pamięci trwałej. Rola rodzica ogranicza się do słuchania, reagowania na wątki pojawiające się w historii, ale jest to zabawa językiem!
Jeśli chodzi o naukę gramatyki to można pokazać dziecku jak tworzy się mapę myśli. To ważne narzędzie pomoże dziecku skonceptualizować nowe zagadnienie gramatyczne, niejako je rozgryźć. Ważne, aby rodzic nie robił mapy myśli za dziecko. Ono samo musi zastanowić się jak podzielić na kategorie, jak zaznaczyć, co z czym się łączy etc.
W następnym kroku trzeba przejść do ćwiczeń, ale uwaga zróbmy je ustnie! Gdy znajdziemy proste, schematyczne ćwiczenia gramatyczne, np. zamiana zdań w czasie teraźniejszym na przeszły, rodzic może dziecku czytać na głos zdanie wyjściowe, a dziecko może mówić zdanie zmienione. To bardzo dobre ćwiczenie pomaga ćwiczyć gramatykę ustnie. Z początku może wydawać się trudne, trzeba bowiem zrozumieć ze słuchu najpierw co mówi rodzic, ale po dłuższym treningu okazuje się bardzo skuteczne.

POZNAJ SWOJE DZIECKO
Każde dziecko, małe czy duże jest inne i inaczej się uczy. Często zapominamy, że osobowość ma duży wpływ na naukę i na komunikację w obcym języku. Od nieśmiałego dziecka nie możemy wymagać aby było super komunikatywne w mówieniu, ale może być mocniejsze w pisaniu. Nie trzeba być orłem w każdej kompetencji. Liczy się ogólny poziom i pozytywne nastawienie do języka rodzica i ucznia!